Mówią "NIE" wielkoprzemysłowej chlewni w Marcinkowie Górnym. 1 czerwca protest na ulicach Gąsawy [zdjęcia]

Iwona Góralczyk
Iwona Góralczyk
Mieszkańcy gminy Gąsawa sprzeciwiają się budowie chlewni w Marcinkowie Górnym. Protestują także, aby gnojowica była wywożona i wylewana na 100 hektarach pól w Parlinku. Fot. Iwona Góralczyk
Mieszkańcy gminy Gąsawa, na czele z Wojciechem Szczęsnym, przystąpili do kolejnego protestu. Tym razem mówią "stop" wielkoprzemysłowej chlewni w Marcinkowie Górnym.

Temat dotyczy nie tylko Gąsawy i Marcinkowa, ale i niedalekiego Parlinka, do którego wiedzie droga przez urokliwe wioski - Oćwiekę, Bełki, Drewno i Niestronno.

- Tędy właśnie, jeśli właściciel gruntów nie wycofa się ze wstępnej umowy, inwestor miałby przewozić gnojowicę - zaalarmowali mieszkańcy tydzień temu, a Wojciech Szczęsny uściślił:

- Na 100-hektarowe pole w Parlinku w gminie Dąbrowa! Tu właśnie miałoby być miejsce zrzutu gnojowicy z planowanej potężnej tuczarni w Marcinkowie. Parlinek i Gąsawę z okolicami czeka odór, skażenie środowiska, utrata wartości mienia i zniszczenie dróg. Dlatego komitet protestacyjny mówi "stop" wielkoprzemysłowej świniarni kilkaset metrów od Gąsawy.

Właśnie do Parlinka zawitali niedawno przedstawiciele protestujących, tj. oprócz lekarza Wojciecha Szczęsnego także Teresa Kawczyńska - sołtys Gąsawy oraz Roman Wojciechowski - rolnik z Szelejewa. Przy świetlicy zebrali się mieszkańcy wioski, przybył także wójt gminy Dąbrowa Marcin Barczykowski.

Gąsawianie przekonywali o fatalnych - ich zdaniem - skutkach zrzutu gnojowicy. Przypomnieli, że w 2019 roku zahamowali budowę chlewni w Szelejewie.

Dyskusja mieszkańców o chlewni w Marcinkowie Górnym

Protest widoczny jest też w mediach społecznościowych. Tu także trwa dyskusja przeciwników tuczarni z tymi, którzy mówią o ostudzeniu emocji i wyrozumiałości dla inwestora.

- Jak ominąć pozwolenie zintegrowane na tuczarnię i łatwo uzyskać uzgodnienia? Ukryć obecną świniarnię wydzielając działkę i przepisać ją na rodzinę. Tak się dzieje w Gąsawie. Jeszcze wujek wójt wydaje zgodę - zarzuca Szczęsny.

Faktem jest, że w Marcinkowie jest już jedna chlewnia, na 560 DJP. Obok miałaby powstać kolejna.

- Tu jest potrzebne całościowe spojrzenie na sprawę. Decyzja zintegrowana. Tymczasem tak załatwiono sprawę, jakby te dwie inwestycje w ogóle się wzajemnie nie widziały. Kto na tym ucierpi? Właśnie my, mieszkańcy! Których zaleje odór i skażenie środowiska - przekonuje Szczęsny.

Faktem jest także, że wójt Błażej Łabędzki jest rodziną inwestora, ale powinowatym trzeciego stopnia. W związku z tym nie wyłączono go ze sprawy, mimo że sam o to wnioskował. W finale więc wydał pozytywną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji.

Co dziś mówi wójt Łabędzki?

- Są pozytywne opinie RDOŚ, sanepidu i Wód Polskich. Pozostaje nam rozpatrzenie protestów. Widzę, że społeczeństwo się podzieliło. Ja jednak nie jestem przecież ani inwestorem, ani jego rzecznikiem. Czekamy na posiedzenie komisji połączonych Rady Gminy w Gąsawie, które zaplanowano we wtorek, 1 czerwca, o godzinie 15. Tu też ma się pojawić, jest taka deklaracja, pełnomocnik inwestora.

Jak potwierdził jednocześnie wójt gminy, również we wtorek, 1 czerwca, na ulicach Gąsawy mają protestować przedstawiciele komitetu "Stop wielkoprzemysłowej chlewni w Marcinkowie Górnym".

Tymczasem w mediach społecznościowych dyskusja dalej się toczy.

Oto niektóre wypowiedzi (z profilu Wojciecha Szczęsnego - radnego Sejmiku Województwa).

"Przepraszam bardzo. To gdzie hodować jak nie na wsi?"

Wojciech Szczęsny odpowiada: "Na ściółce tak proszę. Wielkoprzemysłowe tuczarnie bezściółkowe to nie rolnictwo ! To przemysł, zatrucie środowiska i ludzi.

"(...) Róbmy swoje nie wrzucajmy kamieni do ogrodu sąsiada. Chcę by piekarz piekł chleb, krawiec szył odzież, lekarz leczył, leśnik dbał o lasy również gospodarcze a rolnik zgodnie z nauką, przepisami, zaleceniami, dyrektywami unijnymi, prawem, dobrostanem zwierząt jeśli wytrwa po wszystkich kontrolach i krytyce grupy społeczeństwa nakarmi wszystkich do syta. Nie można demonizować i manipulować. Należy się szacunek tym, którzy mimo wielu przeciwności i ataków pracują by każdy miał chleb, rybę a również wino. Życzę zdrowia".

Wojciech Szczęsny odpowiada: - Jesteś w rodzinie z inwestorem to przypomnę, że podczas stawiania ostatniej, potężnej chlewni pięć lat temu, inwestor obiecał publicznie, że więcej nie będzie stawiał chlewni. Jak widać skłamał.
- Stawiają kolejną przemysłówkę dzieląc przy tym działkę tak, żeby raport środowiskowy nie musiał być zintegrowany i z łatwością uzyskać uzgodnienia, co zresztą się stało.

Znalazła się tu także taka wypowiedź - autorstwa kolejnego internauty, pana Jarosława:

"Nie chodzi o negację rolnictwa, bo byłaby to nielogiczna pułapka zastawiona na siebie. Chodzi o to, by nie dochodziło do centralizacji i uprzemysłowienia produkcji rolnej kosztem środowiska naturalnego, okolicznych mieszkańców i strat wszystkich inwestorów pozarolniczych, dla których niezniszczona natura ma znaczenie".

Mówią "NIE" wielkoprzemysłowej chlewni w Marcinkowie Górnym....

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie