Żnin. Peruwianka Flor de Maria Buchuck Gil gościła na lekcjach angielskiego w Ekonomiku oraz SP nr 1 [zdjęcia]

Iwona Góralczyk
Iwona Góralczyk
Fotorelacja ze spotkania Flor z uczniami ZSE-H i SP nr 1 w Żninie.
Fotorelacja ze spotkania Flor z uczniami ZSE-H i SP nr 1 w Żninie. Iwona Góralczyk
Z inicjatywy Anny Prosianowskiej - nauczycielki języka angielskiego w ZSE-H w Żninie, placówkę tę, a także Szkołę Podstawową nr 1 odwiedziła Flor Buchuck Gil.

Korzyści ze spotkań było kilka. Młodzi ludzie dowiedzieli się nieco o kulturze, wierzeniach, historii i życiu codziennym w Peru, mieli możliwość wykorzystania języka obcego w luźnej rozmowie, a także otwarcia się na nowe znajomości.

Od lat odwiedza Biskupin

Flor znana jest przede wszystkim w środowisku biskupińskim. Od lat gości na wrześniowych festynach archeologicznych. Tu także - hobbystycznie - udziela się żninianka Anna Prosianowska.

Znajomość pań rozpoczęła się więc w Biskupinie. Zaowocowało to pomysłem okazjonalnych lekcji, które poprowadziła właśnie Peruwianka.

Najpierw spotkała się z uczniami ekonomika, a po krótkiej przerwie przeszła do "jedynki", gdzie konwersowała z uczniami klasy czwartej (z rozszerzonym o 2 godz. tygodniowo angielskim) w obecności nauczycielek tej placówki - anglistek Doroty Nowak i Rity Bigoszewskiej.

Pobyt u czwartoklasistów przebiegł w przemiłej atmosferze. Czego dzieci nie rozumiały ze słów Peruwianki, jeszcze raz omawiała wypowiedzi - w prostszych słowach, jednak niezmiennie po angielsku - jedna z nauczycielek na co dzień z nimi pracująca.

Podobnie było w ekonomiku, gdzie wątpliwości młodzieży związane z językiem obcym rozwiewała inicjatorka spotkania - anglistka Anna Prosianowska.

Flor nieco prywatnie

Flor podjęła decyzję o przeprowadzce na inny kontynent w 1997 roku. Najpierw przyleciała do Londynu, później osiadła w Holandii i tu do dziś mieszka.

W międzyczasie zwiedziła jednak wiele innych, europejskich krajów, w tym oczywiście i Polskę, do której rokrocznie wraca.

Zawodowo związała się muzeami i grupami rekonstukcyjnymi. Sama zajmuje się - m.in. - przędzeniem wełny i barwieniem materiałów.

Mówi, że Biskupin i ludzie zajmujący się tu odtwórstwem historycznym są bliscy jej sercu. Zapytana, czy zamieszkałaby w naszym kraju, odpowiada, że być może, i że niczego nie można wykluczyć.

Z sentymentem opowiada o swojej ojczyźnie - Peru, a także Cuzco, z którego pochodzi.

Na dłużej jej myśli zatrzymują się przy rodzinnym domu. Wspomina mamę i brata, którzy zginęli tragicznie podczas jednej z peruwiańskich powodzi.

Podkreśla, że w takich chwilach jej bliscy, ale i ona, układają z liści i kwiatów mandale, oddając się przy tym zadumie i refleksji nad upływającym życiem.

PSL chce restrykcji dla niezaszczepionych

Wideo

Dodaj ogłoszenie