Żnin. Oddali hołd Andrzejowi Hoffmannowi - dyrektorowi szpitala w Żninie, w 30. rocznicę Jego śmierci

relację Stefana Czarneckiego spisała Iwona Góralczyk
Relacja zdjęciowa z uroczystości ku pamięci zmarłego 30 lat temu Andrzeja Hoffmanna
Relacja zdjęciowa z uroczystości ku pamięci zmarłego 30 lat temu Andrzeja Hoffmanna Iwona Góralczyk
10 września 2021 roku przypadła 30. rocznica śmierci Andrzeja Hoffmanna - lekarza, wieloletniego dyrektora szpitala w Żninie, prezesa Żnińskiego Towarzystwa Kultury. Z tej okazji zarząd ŻTK, wspólnie z żoną doktora - Elżbietą Hoffmann, zorganizowali uroczystość, by oddać hołd jednemu z najwybitniejszych - jak podkreślono - mieszkańców Żnina w powojennej historii miasta.

- Na takie zaszczytne miano Hoffmann zasłużył swoim życiorysem - podkreśla Stefan Czarnecki, prezes ŻTK, po czym uściśla: - Był niezwykłym lekarzem, a przede wszystkim rzutkim, energicznym i skutecznym dyrektorem.

- Gdy objął to stanowisko w 1969 roku, zaszokował społeczeństwo. Na korytarze szpitalne wprowadził meble z Cepelii. Ściany sal były kolorowe. Kładł marmurowe posadzki, a z łupków - przywiezionych z fabryki porcelany - wraz z Romanem Terzykiem tworzyli mozaiki. Wykorzystał też zdolności lokalnych rzeźbiarzy, w tym Mariusza Niewolskiego, którego droga krzyżowa znajduje się do dziś w szpitalnej kaplicy.

- Wszystko to działo się 50 lat temu, w szarej Polsce, i było czymś nadzwyczajnym - podkreśla Czarnecki. - Szybko okazało się, że to jednak tylko przygrywka lub wstęp do ogromnych inwestycji.

- Hoffmann rozpoczął je od wybudowania drugiego piętra na starym budynku szpitala.

- Wzniósł również pawilon ginekologiczno - położniczy. Jak wspominają mieszkańcy - w miejscu śmietnika. Bowiem, aby wykorzystać i ominąć nieżyciowe przepisy, obiekt postawił na jego fundamentach.

- W kolejnych latach powstało nowoczesne skrzydło szpitala (dziś budynek główny).

- Dzięki jego inicjatywie mamy ponadto dwa bloki mieszkalne na ulicy Słonecznej, które pierwotnie były przeznaczone na lokale dla lekarzy i pielęgniarek.

- "Drobiazgami" w tym wszystkim była nowa pralnia, a także szkoła dla pielęgniarek, którą założył w Żninie.

- Jednak największą inwestycją stał się ogromny budynek przy szpitalu (dziś m.in. siedziba PCPR). Ambicją bowiem Hoffmanna było to, aby w Żninie utworzyć filię bydgoskiej Akademii Medycznej.

- Poza tym wszystkim Andrzej Hoffmann był też regionalistą, kolekcjonerem sztuki i prezesem Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego. I na tej niwie miał niezwykłe osiągnięcia.

- Stał się dla młodzieży, artystów i działaczy (w tym m.in. dla Andrzeja Rosiaka i Andrzeja Bogdańskiego) opiekunem oraz autorytetem.

Na cmentarzu w Żninie, a później w Hotelu Martina

Spotkanie rozpoczęło się na cmentarzu, przy grobie dawnego dyrektora pałuckiej lecznicy. Słowo wstępne wygłosił inicjator wydarzenia - Stefan Czarnecki.

Chwilę później do zebranych dołączyli profesor Czesław Kłyszejko - wybitny specjalista ginekologii i położnictwa, z żoną Danutą. Było to dla wszystkich nie lada zaskoczenie. Wyrazem radości i dumy, że profesor zechciał po latach odwiedzić Żnin oraz odpowiedział na zaproszenie prezesa ŻTK, były gorące oklaski na przywitanie.

Po złożeniu kwiatów i zapaleniu zniczy na grobie Andrzeja Hoffmanna, dalsza część uroczystości przeniosła się do Hotelu Martina.

ŻTK, wraz z rodziną, przygotowało tu salę, wykładając symboliczne pamiątki po zmarłym.

Spotkanie otworzył Stefan Czarnecki.

- O niezwykłym człowieku, jakim był doktor Hoffmann, wypowiadali się niezwykli ludzie, którzy odciskają piętno, jak on, na najnowszej historii Żnina.

- Jako pierwszy głos zabrał starosta żniński Zbigniew Jaszczuk. Przez wiele lat prowadzili oni z szefem lecznicy ożywioną dyskusję i rywalizację w zakresie ważnych inwestycji dla miasta. Oboje wykazywali silne osobowości i niesamowite wizje. Ten spór był jednak korzystny dla miasta. Niejeden raz panowie spotykali się w gabinecie przy ulicy Potockiego, a laska Hoffmanna lądowała na pulpicie urzędniczego biurka. W domyśle znaczyło to tyle, że Hoffmann nie wyjdzie, dopóki mu Jaszczuk danego dokumentu nie podpisze.

- Następnie przemawiał profesor Kłyszejko. Opowiedział swoją historię medyczną związaną ze Żninem. W ciepłych słowach wspomniał przyjaźń z Hoffmannem. Zaznaczył, że wiele zawdzięcza Andrzejowi, który go dopingował do rozwijania się zawodowo, w tym i na drodze naukowej.

Wieloletni dyrektor PCZ - Aleksander Kmiećkowiak - zaznaczał nieprzeciętny charakter Hoffmanna.

Andrzej Bogdański - w imieniu Zarządu ŻTK - uhonorował Elżbietę Hoffmann Laurem Żnińskiego Towarzystwa Kultury w dowód wdzięczności za wieloletnią współpracę z tym stowarzyszeniem.
Wspomniał przy okazji o spotkaniach w domu państwa Hoffmannów. Nauczył się tam, razem z Rosiakiem, być działaczem społecznym i patriotą.

- Napomknął także o niezwykłych daniach, które u Hoffmannów były podawane. Okazało się, że powstawały według receptur żony prof. Kłyszejki.

Jadwiga Jelinek - emerytowana dyrektor żnińskiej biblioteki - wręczyła Elżbiecie Hoffmann - także w imieniu Zarządu - medal ŻTK z okazji 50-lecia stowarzyszenia i 10. rocznicy śmierci Andrzeja Rosiaka.
Powiedziała przy tym z wielkim wzruszeniem, że zawsze marzyła, aby być takim człowiekiem jak Andrzej Hoffmann, choć okazało się to bardzo trudne do zrealizowania.

- Zbigniew Zwierzykowski mówił z kolei o współpracy Cementowni Kujawy, której był wówczas jednym z dyrektorów, z Andrzejem Hoffmannem - m.in. w zakresie zaopatrzenia w materiały budowlane - w tamtych czasach mało dostępne.

- Katarzyna Rodziewicz dobrze podsumowała uroczystość, stwierdzając: Ciekawe, czy za 30 lat niektórych z nas będzie się tak samo wspominać. Był to wyraz jej podziwu, jak wielkim człowiekiem był Hoffmann i jak wiele miasto mu zawdzięcza.

- Głos zabrała również Bożena Kasperska, która pracowała z Andrzejem Hoffmannem kilkadziesiąt lat - będąc w szpitalu księgową. Zaczęło się to jeszcze w pogotowiu ratunkowym w Żninie. Przez te lata - jak stwierdziła - przeżywali wzloty i upadki.

- Przemawiały wreszcie Elżbieta Hoffmann oraz córka Katarzyna Hoffmann-Sielicka. Były wzruszone i dumne, że o mężu i ojcu wyrażono tyle ciepłych słów.

- Gdyby dużej żył, Żnin wyglądałby inaczej i prezentował się jeszcze lepiej.

Ciekawym akcentem okazał się - przechowywany jako pamiątka - list adresowany do nieżyjącego bohatera spotkania. Odczytał go Bartosz Hoffmann - syn dawnego szefa lecznicy.

Autorka, Felicja Gwincińska - nieżyjąca przewodnicząca Rady Miejskiej w Bydgoszczy, pisała do doktora: "Jest Pan dla swoich współtowarzyszy, kolegów, znajomych, również i dla mnie wzorem wspaniałego Polaka i człowieka. Wielki duchem, sercem, zwycięski nad własną słabością, pełen niespożytej energii, zawsze zainteresowany innymi; stanowi Pan duszę towarzystwa, a swoim entuzjazmem zaraża innych. Jest Pan całkowitym zaprzeczeniem oceny Cypriana Kamila Norwida, że "Polak jest olbrzymem, ale człowiek w Polaku jest karłem".

- Cieszy fakt, że wśród gości pojawił się także wieloletni burmistrz Żnina Leszek Jakubowski, a na chwilę przybył tu także niespodziewanie doktor Wiesław Ilnicki - podkreślił Stefan Czarnecki, dodając na koniec: - Jako organizatorzy i zebrani dziękujemy właścicielowi Martiny - Mirosławowi Walczakowi - za współudział w tak wspaniałej uroczystości.

******************
Autorzy zgromadzonych w galerii zdjęć: Katarzyna Rodziewicz, Stefan Czarnecki, Maciej Wysocki, Iwona Góralczyk

[g]8455175;1; [/g]

PSL chce restrykcji dla niezaszczepionych

Wideo

Dodaj ogłoszenie